8/11/2010

Nie pisałam tutaj, bo wszystko za szybko się działo. Po namiotach na najlepszej wyspie pod słońcem - "Psaros", wracam do codzienności, do późnego chodzenia spac i równie późnego wstawania. Masz downa, nawet dwa ; Twoja nieumyta dupa ; wyobrażam to sobie, nogi podniesione, leżycie w zieminiakach ; Toskawka - to wszystko, w połączeniu z grą w szczerosc i 'jak chcesz to se zadasz procent' dało rozluźnienie naszej napiętej atmosfery w jakiej żyłyśmy przez ostatnie tygodnie. Mam wielką nadzieję, że teraz już będzie okej. Aa poza tym od dzisiaj trwam w postanowieniu i uda się, obiecuje sobie, że się uda, daaaam radę, kto jak nie ja ? z tą nieogarniętą sytuacją też. KOCHAM WAS. ;*