Moje wszystko w 100%!
2/08/2016
Jest juz 8 lutego. Nigdy wcześniej tak bardzo nie zaniedbałam tego miejsca, w którym pochowane są wszystkie najpiękniejsze wspomnienia. 1:29 - leżę i myślę co mogłabym napisać. Tak wiele się wydarzyło przez te 2 miesiące... było picie, które nic dobrego nie wnioslo, uśmiech i łzy. Na pewno uległo zmianie grono osób, które mogę określić mianem 'przyjaciel', coraz częściej widzę jak bardzo cenne jest to określenie, ale nie da się ustrzec od błędów, w końcu to na nich człowiek najlepiej się uczy. Obiecałam sobie, że nigdy niczego nie będę żałowała, chociaż nie wiem czy potrafię zwłaszcza, jeżeli chodzi o osobe, która tak długo gościła w życiu, a teraz właściwie przestała znaczyć cokolwiek. Zrobiłam niespodziankę urodzinową, spędziłam naprawdę fajnie sylwestra. Byłam w Poznaniu. Az do ostatnich dni, które były właściwie przełomowe. Okazało się, że jednak szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Chociaż cały czas z tyłu głowy pozostaje myśl, że zaraz coś będzie nie tak. Tej magii brakowało od dawna i to ta magia zdjęła mi z oczu okulary z pseudo przyjaźnią. Widzę, że potrafię wiele zmienić, starać się i dbać o drugą osobę. Ale, żeby nie było zbyt pięknie, to przestało mi iść na uczelni. Jakąś równowaga musi być. Tylko oooo DAM RADĘ, to już postanowione. Wstawiam masę zaległych zdjęć!
11/02/2015
10/20/2015
Kiedy ja tu byłam... Pojawiam się zawsze, jak jest ciężko. Dziś tak właśnie jest. Mam ochotę sobie pobiadolic. Wróciłam do tego, co było jakoś dwa lata temu. Dziwnie to moje życie ostatnio wygląda, w tygodniu szkoła i nowa praca, w weekend nic albo picie. Może na krótką metę, to dobre rozwiązanie, ale mam wrażenie, że stoję w miejscu. Od ponad dwóch tygodni łapie się mnie każda możliwa choroba, do tego dochodzą nerwy i stres. Nie ma żadnego sensu. Usilnie przez to szukam osoby, która zapelni jakoś te pustkę, a przecież jak się szuka, to zazwyczaj nigdy nie wychodzi. Do tego parę wiadomości, które niby cieszą, bo fajnie, że komuś się układa, ale jednak masakrycznie dobijaja. Ja tez chce zaznać w końcu trochę tego szczęścia, bo cały czas w tej kwestii jest tak samo. Może wina jest w samej mnie, chyba najszybciej. 'Pacia jesteś super, Pacia przecież masz taki dobry charakter, Pacia jesteś za dobra', no to co jest nie tak? W głowie od jakichś 4,5 lat mam jeden urojony ideał, do którego porównuję każda spotkana osobę, a ten ideał to przecież mój przyjaciel, przy ja ciel, który darzy mnie czysta sympatią, po prostu mnie uwielbia, wczorajsza rozmowa doskonale to odsłoniła. Myślałam, że mnie to nie wzrusza, ale byłam w błędzie. Nadzieja jednak tak szybko nie znika z serca. Najgorsze jest to, że chciałabym, żeby taka przyjaźń w czystej postaci oddać i tak po prostu się przytulic, gadać cały czas, bo przecież to najlepiej nam wychodzi i wychodziło. Czasem żałuję, że Cię poznałam, ale potem przypominam sobie każdą sytuację, wszystkie rozmowy, to najgłupsza myśl jaka przychodzi mi do głowy. Chciałbym być taka jak przed tym, kiedy Cię poznałam, taka obojętna. Teraz kiedy zacznę się już starać, zawsze dostaje po dupie. To taka niekończąca się historia, bo przecież za daleko zabrnela, żeby ją uciąć, to raczej niemożliwe, a z drugiej strony niszczy mnie tam w środku. Przecież ta stara Pacia nigdy by się tak nie przejęła jakimś facetem. No właśnie, jakimś. Nie wiem co się musi stać, żeby było dobrze. Chyba ja powinnam wziąć się w garść i postanowićcos, zacząć działać. Boże, trochę mi lżej, jak dobrze, że mam takie miejsce, inaczej bym zwariowala. Chyba nawet nie chce się z nikim dzielić tym, co tak naprawdę w środku czuje.
9/28/2015
Nie wiem co się dzieje, w oczach mam łzy tylko i wyłącznie. Tyle się przez ten czas stało. Impreza, której miało nie być, a jednak się odbyła, dwie noce, które przeslonily mi cały świat, a teraz tyle słów, żeby poczuć się jak gowno w oczach osoby, która w podświadomości zawsze była najważniejsza. Ciągle sobie coś i kogoś wmawiam, a dobrze wiem jaka jest prawda.
9/10/2015
Nie wiedziałam od czego zacząć, ale stwierdzam, że zdjęcie tej pseudo metamorfozy będzie najodpowiedniejsze. Czy coś się zmieniło razem z włosami, może trochę postrzeganie siebie, a poza tym? nic, a nic.
A tu o, jedno z najlepszych wesel na jakich byłam! Takie niespodziewane, a naprawdę... wybawione, wytańczone, wypite, wszystko tak jako powinno być! Stwierdzam też, że najlepszy partner u boku.
W Lublinie też byłam, oprócz przemiłych rodziców (Barbarka i Andrzej) i fajnej atmosfery, wcale, ale to wcale sie nie pobawilam, a dodatkowo zawiodłam, poraz kolejny? co ja tu jeszcze robię?
W piątek wyjazd, w sobotę wesele, w niedzielę bitwa o telefon i powrót.
ten pan z dyplomu i ten pan obok to ta sama osoba, a jednak całkowicie inna ahhaha.
Mateeeeeeeeunio! Mateuszów to jednak jak psów!
a poza tym? Petofka jest juz oficjalnie opuszczona! Nowe mieszkanie jak najbardziej się podoba, wszędzie blisko, ładnie, a reszta pewnie wyjdzie w praniu. Będę tęsknić za stawami, za wszystkim chyba, najlepsze miejsce, gdyby nie było aż tak daleko.
Byłam na etapie zmiany pracy, ale w PZU najlepiej... Tylko muszę się poprawić, bo to co robiłam w ostatnim miesiącu woła o pomstę do nieba. postaram się, postaram, postaram..
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































































