7/26/2011

dwulicowość mnie przeraża, to tak prosto się pisze.
Jest czymś stałym, zapisanym w nas - ludziach. Wydaje się też, że z biegiem czasu stała się zjawiskiem normalnym, w końcu potocznie mówiąc 'obrobienie komuś tyłka' nie jest wstydem wśród ogółu, ale powinno być wstydem dla każdej jednostki osobno, wstydem przed własnym sumieniem. Jedni łagodzą swoją zazdrość, inni robią to dla marnego pokrycia swoich kompleksów, kolejnym sprawia to radość... Można by wymieniać do wieczora, ale po co? Ludzie umieją usiąść w miejscu i narzekać, nie są w stanie podnieść się i zmienić czegoś, bo przecież, żeby zmienić innych trzeba zacząć od siebie, a to dla wielu niewykonalne. Potrafimy wskazywać na wady znajomych, rodziny, nie zauważając swoich, to nasz podstawowy błąd. Inną głupotą, której sens podobny jest do poprzedniej, o ile takie rzeczy w ogóle posiadają sens, jest ocenianie po stereotypach, czy też mówienie o kimś w ogóle go nie znając. Wiem, przyznaję się do tego bez bicia, też jestem taka, ale masowa zmiana środowiska, wejście w te dziwne tory,  budzi we mnie szok. Niszczymy sami siebie, jako społeczeństwo, wywołując na ludziach presje, z którą nie są w stanie walczyć. Kiedy osobnik A, mówi coś na osobnika B, nie mając o nim zielonego pojęcia, wprowadza w otoczenie tzw. pogłoskę na temat osobnika A, który niczemu nie jest winien - tak najczęściej bywa. Osobnik B jest z siebie niebanalnie zadowolony, zaś osobnik A po jakimś czasie, idąc gdzieś słyszy niepochlebne opinie, które nie mogły się zdarzyć, gdyż osobnik B nie ma bladego pojęcia o postaci A. Tak to mniej więcej wygląda. Podsumowując nie patrzmy na to co dzieje się wokół, weźmy się za siebie!!!!