9/30/2012


weekend pod nazwą książki i zeszyty, przeleżałam cały tydzien, gardło jeszcze chore
w sobotę bardzo przyjemnie spędzony czas u balsi i powrót deszczową porą

czuje sie kiepsko fizycznie i psychicznie, wizja szkoły totalnie mnie odrzuca
nie wiem jak dam sobie ze wszystkim rade, nawet chyba nie chce jej dawać
radocha zrobiła największą głupotę ever, a mój przyjaciel nie powinien się nim nazywać, bo zwyczajnie na to nie zasługuje