siedzę i zastanawiam się czemu mi wszystko przeszło. Gdzieś uciekła nadzieja, gdzieś pochowały się te wszystkie ciągle tłumione uczucia. Może kiedy widzę jak traktujesz osobę, z którą spędziłeś mnóstwo czasu, ogarniam, że tak naprawdę nie do końca jesteś tym ideałem za jaki Cię uważałam. Kłamstwo niszczy ludzi i sytuacje. Nigdy już nie chcę czuć się skrzywdzona, zawiedziona... może dlatego teraz stałeś się odpowiedni i wystarczający w takiej formie jakiej jesteś, a może to tylko dlatego, że nie widzę przeszkód, bo mam Cię praktycznie na co dzień. Gdzieś tam jest jakaś zazdrość, coś jest, ale nie potrafię tego sprecyzować. Nie wierzyłam w ten dzisiejszy wyjazd, całkowicie odległa perspektywa, ale chyba wszystko było ku temu, nawet fakt, że miałam na to kasę. Ciekawym okazało się, kiedy wszedłeś do domu, a ja taka totalnie prosto z łóżka, otworzyłam Ci drzwi, ciekawa okazała się każda rozmowa, nawet ta, która przyniosła kupę śmiechu. Najgorzej i najbardziej stresująco było na koniec, kiedy okazało się, że Justyna stoi tuż za rogiem, co mogłoby zniszczyć Ciebie, ale chyba bardziej mnie, jednak i to było dzisiaj dla nas. Nie wiem czy za tydzień się uda, sama nawet nie wiem czy chce, dziwne myśli, każda skierowana na inną ścieżkę prowadzącą chuj wie dokąd. Nie lubię być samotna, fajnie jest mieć kogoś kto poświęca Ci cały swój czas.
Say oh, got this feeling that you can't fight
Like this city is on fire tonight
This could really be a good life
A good, good life
Like this city is on fire tonight
This could really be a good life
A good, good life
heeeeeej.
