10/31/2012

nienawidzę się zawodzić, a teraz codziennie mam nowy powód do tego, żeby inaczej patrzeć na niektórych ludzi. Ciężko jest zmienić stosunek do najbliższych, tym bardziej kiedy z kimś łączą Cię wspomnienia, wiele obietnic, a nawet jakieś materialne rzeczy. to więcej niż mission impossible. Nie umiem odzwyczajać się od ludzi, w ogóle słaba ze mnie istota, chociaż często sama na to pracuje. Życie to ciągłe zmiany, więc może to co dzieje się w moim 17 letnim powinnam właśnie tak przyjąć i uszanować. Jestem totalnie rozbita, nawet nie wiem czy samej sobie jestem w stanie zaufać.
niech mnie ktoś kopnie w głowe albo zdejmie te klapki z oczu, które przesłaniają mi wszystko. Przytulisz mnie, powiesz 2 razy, że Ci zależy, a ja jak głupia od tak zmienię stosunek, bo stwierdzę, że inaczej nie umiem. Dzisiejszą rozmowę uznałabym za pozytywnie nastrajająca, nie mieliśmy okazji się kłócić, to 1 taka, albo od razu taka, ale to jak zachowałeś się po niej, ewidentnie skreśla cały jej wydźwięk, zero, całkowite zero. Patrzę na to w odniesieniu do siebie i co widzę, że jednak nie potrafiłabym tak perfidnie robić kogoś w chuja, może zwyczajnie tak jak tak na górze napisałam, JESTEM ZBYT SŁABA.