nigdy w ostatnim czasie nie miałam takich myśli, nigdy nie chciałam niczego psuć, czy niszczyć, zwłaszcza, jeśli było to coś ważnego, co dawało na dłuższą metę wiele radości i fajne wspomnienia. Przychodzi w życiu każdego taki czas, który wymusza jakieś zmiany, nie można przecież stać w miejscu i patrzeć przez palce na to jak nieubłaganie leci życie. czuję, sama nie wiem co, w głowie też nie wiadomo co, nie jestem szczęśliwa, ale chociaż wiem, że obrałam jakiś kierunek ku temu, żeby coś ruszyć. pokierowałam się rozumem, chyba to moja jakaś pierwsza, świadoma i ważna decyzja. nie wiem co będzie, modlę się o coś dobrego, chociaż niszczy mnie od środka. niby nic, a jednak coś... wyć chce się dalej.