płaczka i słabiak
nie umiem sobie poradzić, nie umiem odnaleźć się w tym co się dzieje. W domu komornik, w przyjaźni zero porozumienia, zrozumienia, wygadania, zero czegokolwiek, w tym co zostało z damsko-męskiej przyjaźni jakieś resztki nadziei i ciągła walka o to, żeby cokolwiek jeszcze było, przecież wspomnienia są tak piękne, nie można ich wyrzucić do kosza, w szkole źle, oceny złe, wcale nie wyolbrzymiam, po prostu to przytłacza. gdzie jest moje słońce? nie wiedziałam, że burza może trwać aż tak długo.
