4/23/2013
nie wiem, to chyba wszystko co w tej chwili mam w głowie. całkowicie nie rozumiem czemu szkoła jest mi obojętna, czemu zamiast się uczyć, to siedzę i patrzę w ścianę, a jak już się za to wezmę, to myśle o wszystkim, tylko nie o tym, co czytam. przecież ja nie chce nieprzyjemności większych niż już mam, ale z dnia na dzień nie widzę sensu, żeby być. jakimś tam ważnym punktem jest dla mnie sobotnia 18, jednak w tej chwili i ona bardziej dołuje niż daje jakiekolwiek nadzieje na coś fajnego. nie jeden raz myślałam, żeby dotrwać do 27, a potem zwyczajnie to wszystko rzucić pod nogi... nie wiem skąd u mnie takie wnioski, chyba zamienilam się z kimś na rozumy, kiedys bym do czegoś takiego nie dopuściła. ciągła walka o coś, ciągłe problemy, pretensje, ciagle nieścisłości, a do tego wszystkiego tak słaba psychika... chciałabym, zeby było jak kiedyś.