5/31/2013


JEST I ON, NO TO CHYBA JUŻ NAPRAWDĘ JESTEM DOROSŁA.


jedyne, dobre podsumowanie ostatnich dni, to szyderczy śmiech. począwszy od niespełnionych obietnic, skończywszy na błaganiu przez łzy. ,,najbardziej krzywdzą nas osoby, które kochamy''. Tylko w tym momencie nie jestem w stanie stwierdzić czy to krzywda, czy brak szacunku? Nigdy nikt w ten sposób mnie nie traktował, ale to działa w dwie strony, w końcu wiem, jak czuli się wszyscy Ci, którzy byli tak poniewierani przeze mnie. Najgorsze, najbardziej przykre i niszczące od środka uczucie. Obiecuje w tej chwili sobie, że gdyby nawet najbardziej bolało, to nie dam sobą tak pomiatać, chociażbym miała zostać zupełnie sama i codziennie wyć. związek jest po to, żeby dawał szczęście, żeby był oparciem, żeby cieszył i napełniał miłością, w związku podstawą jest szczerość, zaufanie, godziny rozmów, nawet takich prowadzących do nikąd. Bardzo żałuje kilku kroków w przeciągu ostatnich miesięcy. A teraz z wielką nadzieją będę żyła jeszcze kolejne dni, zobaczymy. boże, to takie wszystko jak niemoje.