3 kroki w przód, 3 do tyłu. otwarte okno, godzina 2:00. mnóstwo łez, tysiące myśli, wyrzucony kwiatek, głośne 'mamo' i dalej łzy. chyba nie jestem tego warta. nie wiem ile musiałabym złego dać od siebie, żeby zasługiwać na takie traktowanie, na brak szacunku, na odepchnięcie, na bycie dodatkiem. przecież ja dobrze wiem, że to niedobre, jak krzywdzi mnie, jak bardzo niszczy od środka. dziwny zbieg okoliczności, smsy, na które nie mam ochoty odpisać, bo sama już nie wiem, czy warto brnąć... uczucia to jedno, serce i rozum zdecydowanie się rozbiegają i tylko Ten tam na górze dobrze wie, co będzie dalej. ludzie z dnia na dzień się nie zmieniają, chociaż tak mocno chciałabym w to wierzyć.