8/29/2013






Lubię takie wieczory, kiedy wokół mam samych bliskich ludzi i nie muszę się o nic bać, czy zastanawiać, co robię źle. Imieniny się udały, bardziej niż myślałam. Przechlałam wszystkie pieniądze, ale sądze, że warto było, warto głównie, żeby zobaczyć najebaną Pacie Klimczak, czy Michasie, żeby włączyć dyskotekę w zegarku, a kilka minut później go rozwalic, żeby śmiać się z parówki i ledwo iść wałem. Jedna rozmowa sprawiła, że zrobiło mi się strasznie miło, pierwszy raz usłyszałam coś pozytywnego i bardzo sobie cenię to, tak samo jak osobę, o której nigdy nie mogłabym powiedzieć, że jakkolwiek poważnie może kogoś traktować. SUPPPPER. Jadę po zeszyty, potem muszę wziąć się za testy. Może wybiorę się do Iłowa, a może spędze wieczór z drogą i wszelkimi zasadami ruchu. Jutro Warszawa?