Od kilku dni chodzi mi po głowie tylko jedna myśl. Ciężko to zrozumieć i w jakiś właściwy sposób sobie wytłumaczyć. Bardzo brakuje mi uczuć, prostych, bezinteresownych, a przede wszystkim szczerych. Niewyobrazalne jest to, jak bardzo można być samotnym wśród ludzi. To chyba taka przypadłość, ze w ostatnim czasie widzę dużo szczesliwych zwiazkow, a za kazdym razem kiedy musze to oglądać, jestem sama.. chyba zawsze za duzo wymagalam, najlepsze okazje znikaly w kilka chwil albo omijaly mnie bokiem. Chce juz stad wyjechać, poznać kogos nowego, zyc jakos inaczej. Meczy mnie to. Może mam serce z kamienia albo po prostu mi nie nalezy sie takie szczęście. Nic w tej chwili nie jest mi potrzebne tak jak TO COS. oddalabym wszystko za chwile szczęścia i kogos obok, chyba nawet bylabym w stanir całkowicie sie podporzadkowac, to takie niemoje.