nie mam żadnego zdjęcia, co ma oczywiście związek z telefonem
wróciłam do Łowicza, siedzę, leżę, siedzę i jeszcze sobie siedzę. nie wiem czy jest sens tu wracać, żeby tkwić w takiej bezczynności, której ostatnio nienawidzę. niesamowicie doskwiera mi samotność, zawsze wtedy zaczynam myśleć o tym co było i mam ochotę mocno puknąć się w głowę. jakaś kara, czy nie wiem, nie rozumiem? szkoła, poprawki, w poniedziałek nareszcie praca, chyba tęskniłam.. biegam sobie trochę, szukam jakiejś możliwości, żeby nie czuć się tak bezsensownie.
nie będę już na nic czekała i na nic liczyła, może to właśnie z tego powodu tak niewiele dostaje?
przecież co ma być to i tak będzie.
chce już poznań, potem chce urodziny, chce się pośmiac, powygłupiać, baaardzobardzo.
