6/02/2015

W końcu mam troche wolnego i mogę posmęcić o tym, co działo się przez ostatnie tygodnie!

Zacznę od wizyty na juwenaliach, która była tak strasznie niespodziewana, a okazała się super wyjściem! Ada przefajna osoba. Wizyta w muzeum o godzinie 24, punkt wieczoru. Marzenie o pójściu spać podczas jazdy nocnym - nie do zapomnienia. oby więcej takich wyjść!






Punkt drugi, to wyczekiwana wizyta w Poznaniu. UWIELBIAM, UWIELBIAM, UWIELBIAM z całego serducha to miasto. Jest inne, ładne. Podróż pociągiem, Natalia - turysta, klub, ciężkie powroty, cały dzień na zwiedzanie każdego zakątka i z 10 kilometrów na nogach, a potem powrót do rzeczywistości. Mimo że przyjechałyśmy, a wszyscy wyjechali, mimo że moje nastawienie nie było najlepsze, to każda wizyta tam daje mi jakiegoś kopa i pozytywne podejście do życia. Pisałam kiedyś tam, że przyjaciele to genialna sprawa, nikt Cię tak nie zrozumie i nie zna jak te osoby. 
















punkt 3? nie jest jakiś kulminacyjny, to chyba to wszystko co teraz. Co się zmieniło? przede wszystkim podjęłam jedną, ważną decyzję, która mnie cieszy, a zabierałam się za nią chyba jakiś miesiąc. Ucięłam kontakt, który z dnia na dzień pozwalał mi siedzieć z głową w kolanach i to coraz głębiej. Nie chce się doprowadzać do takiego stanu, w jakim kiedyś miałam okazję być. A poza tym było kiepsko, zero motywacji do wczoraj - nowy tydzień, może to właśnie to. Miałam okazję przespacerować się nad Wisłę, pogadać z poukładanym facetem i w końcu parę razy uśmiechnąć z wewnętrznym poczuciem, że jest okej. Dzisiaj 2 czwórki z ćwiczeń, jutro prezentacja, zaliczenie i jadę do Łowicza do domu i do przyjaciół. Wieczorem będę miała okazję spotkać pana Znajewszczoka, do którego mam całkowicie inny stosunek, co jest właściwie dziwne i pomyśleć, że kiedyś przez tego czubka płakałam. Nie mam ochoty na czwartkowe wyjście, oglądanie wszystkich łowickich twarzy, ale chyba nie po to tam jadę. W piątek już powrót. Tak, tak, tak. Idę spać. BARDZO SIĘ POSTARAM ZAJRZEĆ TU W TYM MIESIĄCU PARĘ RAZY WIĘCEJ. 



                                                     




A TO TAKI HIT INTERNETÓW, KTÓRY CHYBA USTAWIĘ SOBIE NA TAPETĘ :D