' w ciepły letni dzień przytul mnie, przytul mnie '
Marianów, to już 2 okazja na nałapanie pozytywnych wspomnień. Pachnący różaniec ; kupa tu kupa tam i w odbycie tez ja mam ; kupa z dwoma bobkami ; przepro animatorzy goshy i pawła ; akcja sztorm na morzu ; dzwonek ogłaszający alarm ; ocenianie stanu rozwarcia kocicy ; chodzenie po dachu ; dzikie dziki ; pelne mordy chrupek ; ave paci brzuch ; biskent ; makało ; dziki DŻUNIOR ; wyjebiste urodziny. Można wymieniac, to nigdy by się nie skończyło, ale wszystko co piękne podobno szybko się kończy, nienawidze powrotów i ten nie był wyjątkiem od mojej reguły. Nie ma już śmiechu z byle czego, nie ma już tej spójnej hi five, nie ma kłocenia się o to kto grubiej smaruje, nie ma.. nie wiem czemu, czuje się winna, codziennie coraz bardziej wkładam sobie do głowy, że może przejawiam wobec otoczenia byt dużo egoizmu, może jestem zbyt poukładana i porządna, może nie umiem wpasowac się w zmieniające się stosunki, w idące lata.. może jestem dziwna ? jednak cały czas zostaje przy tym pierwszym, to mój niekończący się temat do rozważań, ciekawe jak długo takie rozważania można prowadzic. Założyłam tego bloga, żeby kiedyś dac wam adres, żebyście mogły zobaczyc, że kolekcjonowałam nasze wspomnienia, że fajnie czyta się to co między nami się dzieje, że fajnie jest śmiac się do monitora, czy też marszczyc czoło i pluc sobie w brode, że nie było tak jak powinno. Dzisiaj zdecydowanie przeważa to 2, ale mam ogromną nadzieje, tak wielką i silną, jak więź, która nas łączy, że uda sie w końcu poskładac wszystko w jedną wielką całosc i będzie tak jak zawsze, kocham was wszystkie, chociaż ostatnio bycie w 'kupie' nam nie wychodzi. PATI MAJONEZ.
