Były już walizki, było niecierpliwe pakowanie i była Sielpia. Przed nią kilka spięć, które dość wyraźnie odbijają się na rzeczywistości. Przeżyłam tydzień z wolną głową, mam na myśli wyłączenie się od wszystkiego co dzieje się w Łowiczu. Był tylko odpoczynek, smażenie się na plaży, oparzenie, spora dawka uśmiechu, nadzieja na jeden telefon, kilka nerwowych chwil, mimo wszystko uważam, że warto. Po powrocie, tj. niedziela przyjemne spanie, a w poniedziałek oglądanie jap, które są aktualnie najważniejsze w moim życiu. Wtorek nic nie przyniósł, za to środa przywiała Ciebie, ciekawe 30 minut. A dzisiaj dość przyjemny czwartek i mamy już 3 sierpnia, miesiąc z bańki, jeszcze 1 miesiąc i szkoła, nawet nie chce mi się myśleć.


