chyba daliśmy rade, najlepsza impreza, na jakiej byłam w całym swoim życiu. Warte jest tego dzisiejsze samopoczucie i każdy odcisk. Po 1 posiłku mój czas zleciał na parkiecie, z dziurami na palcach, potem tort, którego nie jadłam oporowe tańczenie do 6 rano, nawet nie zdawałam sobie sprawy, ze właśnie o tej wróciłam. Poza tym to mam wrażenie, że to koniec, chyba za bardzo czegoś chce, nie czuję się z tym dobrze, wręcz przeciwnie. Odsunę się i to będzie najlepsze wyjście ze wszystkich możliwych. A jutro do szkoły!


