11/29/2012

sama nie wiem co napisać. kiedy zajmuje się sobą i dążę do własnego szczęścia, to zawsze pojawia się coś, co odciąga mnie skutecznie na boczny tor i wszystko ucieka. Chyba jestem zbyt uległa, za bardzo się przywiązuje i zbyt mocno cenię ludzi, a oni wszyscy są tacy sami, jednakowo gówno warci. Istnieje tylko kilka osób, które są wyjątkiem od tej reguły, nazywa się ich przyjaciółmi. Wydaje się na dobre i na złe, na długo, w zrozumieniu, ale i niezrozumieniu, w ciężkich chwilach, we łzach, w uśmiechu, w euforii i rozpaczy czy zażenowaniu. Nie mam siły na ciągłą zależność od Ciebie, bo to do niczego nie prowadzi, chce tylko być, móc pomóc, doradzić, wiedzieć co się dzieje, nie chce CZUĆ niczego. Tak wiele chwil chciałabym z Tobą dzielić, móc dawać radość i nie oczekiwać niczego w zamian, chciałabym, żebyś wiele zobaczył, żebyś mógł polegać, żeby to działało w dwie strony. Na razie jest wielkie nic, słowo za słowo... i obiecuję tutaj i teraz, jeżeli nic się nie zmieni, to rzucę to pod nogi bez jakiegokolwiek żalu.