6/11/2013




takie tam z ostatnich dni. było dziwnie. sobota maksymalnie nuda, z gówniarzem na rowerze. niedziela dni sochaczewa, obiad u przefajnej babci Siekierskiej, dziadek i nestle, karuzele, pierścień zaręczynowy, wielki lizak i trochę szczerości, a na koniec uwalona kieca! potem to juz tylko okropny ból gardła, który ciągnie się do dziś, dobrze, że jeszcze jakkolwiek wymawiam jakieś zadania! poniedziałek z kolei był chyba najbardziej przykrym, przybijącym i źle nastrajającym dniem jaki mógł się wydarzyć. mam wizytę u psychola i jestem pełna nadziei, że w jakikolwiek sposób mi to pomoże. 
a co do związku, jest dobrze, ale to jeszcze dalekie od moich oczekiwań.
do kiedyś, ogarniam fizyke, biologie i polski!