6/16/2013




jakieś totalne bzdury z ostatnich dni. 
jestem chora, nie wiem czemu wszystko się mnie czepia ostatnio, nie dbam o siebie, jest jak jest
nie jestem szczęśliwa, jej, po prostu nie. czuje się jak na jakiejś karuzeli, 4,5,6 dni dobrze, 7,8,9 totalnie do dupy. sama już nie wiem jaki to ma sens oprócz tego, że strasznie mi zależy. niektore rzeczy rodzą przywiązanie, takie chore i głupie przywiązanie, które nigdy nie powinno mieć miejsca. 
a ludzie? bliscy? chyba tylko rodzina, naprawdę nikomu nie można dzisiaj ufać, każdy widzi tylko w momencie kiedy jest w potrzebie, a potem jak wszystko wraca na swoje tory, to przecież po co. już nigdy nie będę w porządku wobec kogoś, tylko dlatego, zeby być w porządku wobec siebie. to się wyklucza i odbija dość znacząco. nie chce mi się ostatnio tutaj pisać, więc nie wiem kiedy cokolwiek innego wstawie.
siedze sama, zaraz zaczne oglądać wesele, poucze się geografii a potem dalej pomartwie się o to co czeka mnie jutro, przez cały tydzień i wakacje. brak sił. czekam już tylko na tego 4 lipca, rozmowe i może odzyskanie choć w małej części wiary w siebie.