7/08/2013




takie jakieś z ostatnich dni. właściwie cieszę się, że wykłady dają mi jakiekolwiek zajęcie. mam przy sobie kilku ludzi, którzy są mi okropnie bliscy, co okazało się dopiero jak znalazłam się w takiej a nie innej sytuacji. w domu meeeeeega się poprawiło,co cieszy mnie tam w serduchu bardzo, bo codziennie się modliłam, żeby doczekać takiego dnia... nie nazwałabym tego spełnieniem marzeń, bo nie uważam pieniędzy za jakąś nadrzędną wartość. skończyć teorie, jechać poopalać się, zacząć jazdy, odbębnić osiemnastkę i jechać na wymarzone wakacje... a potem? potem czas pokaże.