Może zacznę od tego, że przeraża mnie fakt jak mało tutaj bywam. Czytałam ostatnio wszystkie wpisy. Z tych pierwszych chciało mi się śmiać, a z ostatnich, sama nie wiem, były najbliższe.
Dużo się zmieniło przez te parę lat. Założyłam tego bloga, żeby 'wylać swoje żale', a okazało się najlepszym pamiętnikiem ever, zwłaszcza dzięki zdjęciom, bo niektóre teksty są dziś żenujące :D
1 najważniejszym punktem jest 29 kwietnia! Obśmiałam się, potańczyłam, a nawet sama, biedna wracałam w nocy - gps zadziałał. Ominął nas mandat, na szczęście dobra zabawa nie. Gorzej było nastepnego dnia. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak słabo się czułam!
AAAAAAAAAAAAAAAAA JESTEM JUŻ MEGA STARĄ DWUDZIECHĄ
Drugi punkt to 1 maj! Mimo tego, że przed swoimi urodzinami było mi przykro, to przez wzgląd na to jak mało się widzimy i jak bardzo ją kocham, byłam! Przecież to najważniejesze. Poomydlałam, dzięki czemu następnego dnia mogłam żyć jak człowiek. I tu nie obyło się bez przyjaciela płci męskiej hahaha. SUPER BYŁO!
a poza tym? czuję, że nic nie nauczyły mnie błędy z liceum na obecną chwilę, muszę spiąć dupę i to ogarnąć, bo bardzo mi się to nie podoba. poza tym zaliczyłam kolokwia. kolejne 3 przede mną, a potem najgorszy miesiąc ever i sesja. siedze w Łowiczu, nie mam ćwiczeń, nie mam pracy, odpoczywam, tzn. nudzę się maksymalnie jak to tylko możliwe. chce już wracac, chyba juz nie potrafię się tutaj odnaleźć, fajnie jest wpaść na chwilę, nie na dłużej.
czuję się przemegamaksymalnie samotna, ale to chyba już nic nowego!
a teraz wytrzymać do 22 maja!
i wypadamy do Poznania, oby było wzorowo - inaczej niemożliwe





















